"na kazdym zebraniu jest tak, ze ktos musi zaczac pierwszy..."
- Proszę pani, jak się mówi "ananizm" czy "ononizm"?
- Skąd ty, Romuś znasz takie słowa?
- A co mam nie znać, cała klasa to robi.
- Ty też?
- Nie, ja mam lalę do dymania.
- Co to jest seks banalny?
- Banan w du*ie.
Jedno z "przykazań" savoir vivre'u: "...jeśli robisz loda, nigdy nie zgrzytaj zębami."
Badania wykazały, że 40 procent mężczyzn miało pierwszy kontakt seksualny pod prysznicem. Pozostałych 60 procent w wojsku nie służyło.
Armia amerykańska postanowiła zmniejszyć liczbę etatów oficerskich. Żeby wyjść z twarzą i zachęcić oficerów do rezygnowania z wojaczki przyjęła zasadę naliczenia odpraw: każdy oficer podaje jak należy zmierzyć jego ciało, a daną długość mnoży się razy tysiąc. Uzyskana wielkość to wysokość odprawy.
Przed komisją staje major Brown. Każe zmierzyć się od dużego palca u nogi do czubka głowy. Wychodzi z tego 180 cm. Brown odchodzi ze 180 tysiącami dolarów. Kolejny wchodzi pułkownik Johnes. Ten jest przebiegły: staje na palcach podnosi do góry ramiona i tak każe się zmierzyć. Wychodzi z 250 tysiącami dolarów. Przychodzi kolej na generała Colta.
- Panie generale, jak Pana generała wymierzyć? - pyta szef komisji.
- Zmierzcie mnie synu od czubka ptaka do jaj - decyduje Colt.
- Panie generale, z całym szacunkiem dla Pana decyzji, ale to nie będzie duża odprawa - krztusi się szef komisji.
- Zmierzcie mnie tak jak mówię - nalega generał.
- Panie generale nie wątpię w siłę Pana lędźwi, ale to nie jest dobry pomysł - poci się szef komisji.
- Mierzcie jak mówię! To rozkaz!!! - wrzeszczy generał.
Szef komisji poddaje się. Generał Colt obciąga portki. Szef komisji przykłada linijkę...
- Panie generale, ale gdzie są Pana jaja???
- W Wietnamie synu!
Kubuś Puchatek, jak to prawdziwy niedźwiedź, zapadał na zimę w sen zimowy ssąc łapę. Prosiaczek, jak to prawdziwa świnia, bezwstydnie to wykorzystywał.
Najlepsze danie Blondynki?
Odp. Danie Du*y !
Śniło mi się, że Pamela Anderson pomaga mi kleić samolot. Pracowaliśmy tak długo, aż obudziłem się ufajdany klejem...
Okrutnie zmęczony myśliwy Roman wraca z polowania. Zajęcy szukał, ale w Zosię strzelić nie pozwolili, a w Stefana nie trafił... Patrzy, a tu małe bajorko. Z niego łebek wystawił bóbr (chwilowo poza okresem ochronnym).
- Stój, bo strzelam, boberku - ryknął myśliwy Roman.
- Ciiiiii.... karaś... - szepnął bóbr,
- Kufa, jaki karaś? Zaraz z ciebie czapkę mojej żonie Rozalii zrobię!
- Ciiiii.... cho.... choju.... karaś...
- Co za karaś? - szepnął myśliwy.
- Loda mi robi....
Pewnego razu chłopak zapytał dziewczynę:
- Wyjdziesz za mnie?
Ona odpowiedziała:
- Nie.
I odtąd chłopak żył długo i szczęśliwie...
Tata królik uczy syna jak się bzyka:
- Widzisz synku, jesteśmy małe zwierzątka, wszyscy nas chcą zjeść, dlatego musimy wszystko robić szybko. Oto cztery królicze dziewczynki. To się robi tak, przyglądaj się: Razdwatrzycztery! Zrozumiałeś? To powtórz!
- Raz, dwa, trzy, cztery!
- Nie! Razdwatrzycztery! Powtórz.
- Raz dwa trzy cztery.
- NIE! Patrz uważnie: razdwatrzycztery. Powtórz!
- Razdwatrzyczterypięć. Oj, przepraszam tato!
Poranek Anglika: wstaje z pościeli, patrzy na śpiącą żonę i cichutko, żeby jej nie obudzić idzie do kuchni. Otwiera lodówkę, wyciaga dwa jajka, gotuje je i idzie do pracy.
Poranek Francuza: wstaje z pościeli, zauważa, że żona nie wróciła z przyjęcia i idzie do kuchni. Otwiera lodówkę, wyciaga dwa jajka, smaży je i idzie do pracy.
Poranek Rosjanina: wstaje z pościeli, zauważa, że żona nie wróciła z nocnej zmiany i idzie do kuchni. Otwiera lodówkę, nic w niej nie ma, drapie się w swoje jajka i idzie do pracy.
Poranek Chińczyka: wstaje z pościeli, zauważa, że żona poszła na kurs antykoncepcji i idzie do kuchni.Patrzy ma miejsce, gdzie powinna być lodówka, drapie sobie miejsce gdzie powinny być dwa jajca i idzie do pracy.
Wchodzi facet na dyskotekę w Wołominie, a ochroniarz go pyta:
- Ma Pan pistolet?
- Nie
- A może ma Pan nóż?
- Nie
- Siekierę?
- Nie
- Kastecik?
- Nie, nie mam nic.
Ochroniarz rozbija butelkę, daje mu tulipana i mówi
- Ja pier*ole; to niech chociaż to Pan weźmie...
Blondynka rozpoczęła prace jako szkolny psycholog.
Zaraz pierwszego dnia zauważyła chłopca, który nie biegał po boisku razem z innymi chłopcami tylko stal samotnie.
Podeszła do niego i pyta:
- Dobrze się czujesz?
- Dobrze.
- To dlaczego nie biegasz razem z innymi chłopcami?
- Bo jestem bramkarzem.
-Kiedy pojawiają Sie pierwsze objawy ciąży?
-Pierwsze objawy ciąży to wytrzeszcz gałek ocznych. Pojawia się zaraz po pęknięciu kondoma.
-Ile można patrzeć na teściową z przymrużonym okiem?
-Aż się nie naciśnie spustu.
Przychodzi koleś do okulisty i zaczyna sie rozbierac...
-Zaraz, zaraz! Ale pan jest u okulisty!
-Spokojnie... zaraz panu wszystko wytłumacze...
Rozbiera sie do konca, zdejmuje gacie, wypna tyłek i pyta okulisty:
-Widzi pan ten rów?
-Widze.
-A widzi pan te włosy?
-No, widze.
-A widzi pan te kulki na tych włosach?
-Tak.
-No to teraz wszystko panu wyjaśnie... Jak odrywam sobie te kulki to łzawią mi oczy...
Żona do męża:
- Kochanie, rżniesz mnie jak zwykłą dziwkę, powiedziałbyś chociaż ze dwa słówka...
- Dupa wyżej!
Wchodzi Jasio na lekcje, rzuca tornister, kładzie nogi na ławkę i krzyczy "sieeeeema!!!!!!!".
Widząc to, zszokowana nauczycielka mówi do Jasia:
- Jasiu natychmiast podnieś ten tornister wyjdź z klasy i wejdź jeszcze raz - tym razem tak grzecznie jak Twój ojciec kiedy wraca z pracy!!!
Jasio ze spuszczona głowa, podnosi tornister i wychodzi z klasy. Po chwili drzwi, pod wpływem mocnego kopnięcia, otwierają się z hukiem,do sali wskakuje Jasio i krzyczy:
- Haaaaa!!! Ku*wa, nie spodziewałaś się mnie tak wcześnie!!!
Młoda dziewczyna wchodzi do salonu z ekskluzywnymi samochodami.
Spogląda dookoła: Porsche, Lamborghini, Ferrari, Jaguary etc. Dziewczyna decyduje się na Jaguara, płaci gotówką i odjeżdża wozem.
Dwa dni później wraca.
- Chcę moje pieniądze z powrotem... Coś strasznie śmierdzi, kiedy używam hamulców! - stwierdza z naciskiem w głosie.
Sprzedawca nie chce stracić klienta i swojej prowizji od sprzedaży. Wsiada do samochodu obok kobiety, by sprawdzić o co chodzi. Ledwo wsiedli do samochodu, kobieta nacisnęła gaz do dechy. Samochód ruszył z piskiem opon. Pęd wtłoczył sprzedawcę w fotel, tak że nie mógł się ruszyć. Jedynka, dwójka, trójka... biegi przeskakiwały jak szalone.
Po czterech sekundach mknęli już 120 km/h. Wtedy kobieta skręcił a w polną drogę i naprawdę zaczęła przyspieszać.
Czwórka, piątka... szóstka. Samochód wąską dróżką pędził już 320 km/h.
Silnik ryczał jak oszalały. Za oknami krajobraz zlewał się w jedną zieloną masę. Sprzedawca kurczowo trzymający się pasów, skurczony, wciśnięty w fotel dostrzegł nagle w oddali opuszczone szlabany na przejeździe kolejowym i odetchnął z ulgą. Przypuszczał, że kobieta również je widzi i zaraz zwolni, a on będzie mógł wysiąść z samochodu. Z narastają cym zdziwieniem obserwował jak samochód z niezmienną prędkością mknie prosto na zamknię ty przejazd pod koła rozpędzonego pociągu. Dopiero 40 m przed przejazdem kobieta zwalnia pedał gazu i z całą siłą naciska na hamulec jednocześ nie zaciągając hamulec ręczny. Samochód dosłownie milimetry zatrzymuje się przed szlabanem. Dziewczyna szybko odwraca się do sprzedawcy i pyta:
- O, właśnie! Czuje pan?!
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
- Czy czuję - odzywa się blady sprzedawca - JA W TYM SIEDZĘ
Pewien włamywacz planuje skok swojego życia.
Realizując swój perfekcyjny plan dostaje się nocą bez problemu na teren
okazałego banku. Po chwili stoi przed pokaźnym sejfem. Z dziecinną
łatwością otwiera go i znajduje w środku 2 jogurty.
Szok jest wielki, więc dla poprawy nastroju wtranżala je bez wahania.
Bezzwłocznie udaje się do kolejnego sejfu licząc, że tam się
obłowi.
Po jego otwarciu zaskoczenie jest spore ale wtórne - w środku
znajduje 12 jogurtów...
Wchłaniając je zastanawia się gdzie może podziewać się ta cała
kasa... Musi w trzecim sejfie, który stoi już po chwili otworem.
Zawartość:30 jogurtów.
Już nie głodny, ale z czystej chęci podreperowania własnego ego
pochłania je wszystkie co do ostatniego.
"Te cholerne banki też już nie są tym czym były kiedyś" - myśli
sobie wkurzony włamywacz opuszczając z pełnym brzuchem budynek banku.>
Na drugi dzień rano kupuje gazetę i czyta jej nagłówek:
"Niecodzienne włamanie do Banku Spermy ....

